Big Cojones mistrzami Ligi Letniej!
Opublikowano: 01.07.2026 13:30
W ostatni dzień czerwca odbyły się ostatnie trzy spotkania tegorocznych rozgrywek pod chmurką.
W meczu o piąte miejsce Wataha pokonała Rozjuszone Leniwce. Po pierwszej kwarcie na tablicy widniał remis po 13. Jednakże z każdą kolejną minutą Wataha zaczęła wypracowywać przewagę. Rozjuszone Leniwce grali cały mecz jedynie piątką zawodników, a przy grze w temperaturze 30 stopni było to nie lada wyzwaniem. Wiktor Guzek nakręcał kolejne kontrataki, Maciej Kamiona i Sebastian Jagodziński wykańczali akcję spod kosza, a Mariusz Kawka przypominał Dennisa Rodmana za starych dobrych czasów, zbierając co chwilę piłki z tablic. Po przeciwnej stronie opór stawiał Krzysztof Frydrysiak, który zanotował double double w postaci 16 punktów i 16 zbiórek.
W kolejnym spotkaniu Letnie Z Kimś zmierzyli się z Family czyli ekipą, która zagwarantowała sobie czwarte miejsce. Dla tych pierwszych było to ważne spotkanie, ponieważ tylko wygrana przedłużała szansę na wygranie rozgrywek. Po pierwszej połowie, dzięki ambitnej postawie Wojciecha Piery i Szymona Aniszewskiego, "Letnie Z Kimś" uzyskali 16 punktów przewagi. W trzeciej kwarcie Daniel Ikeh oraz Marcel Baran dali sygnał do ataku i ta kwarta zakończyła sie różnicą jednego oczka na korzyść podopiecznych Adama Turanta. Ostatnia odsłona to coraz lepsza gra Family, którzy odrobili jeszcze kilka punktów straty, choć to przeciwnicy odnieśli zwycięstwo 51:40.
Ostatni mecz miał zadecydować o tym, które drużyny znajdują się na konkretnych miejscach na podium. Wszystkie scenariusze były możliwe, dlatego gorąca atmosfera była wyczuwalna nie tylko w powietrzu.
Lepiej spotkanie zaczęli BNG Roma, a pod koszem między Wiktorem Wilkiem a Michałem Mycko czuć było iskry - oczywiście w ramach sportowej rywalizacji. Pierwsze dziesięć minut to przewaga Romy zaledwie jednym punktem. Kolejne dziesięć minut to powiększanie przewagi, a po asyście Kacpra Dominika do wspomnianego Wilka, na tablicy widniał wynik 22:14. Od tego momentu byliśmy świadkami efektywniejszej gry obrońców tytułu. Punkty zdobywali Jończyk, Mycko, a po celnej trójce Bartosza Kellera Big Cojones wyszli na prowadzenie 24:22. Skutecznym rzutem spod kosza Jakub Zwoliński zakończył pierwszą połowę.
Po przerwie BNG Roma przełamała się po prawie dziesięciu minutach bez zdobycia punktów. Tomasz Stawki asystował do Wilka. Po chwili jednak trudny rzut po wjeździe na kosz trafił Szymon Rękoś. W połowie trzeciej kwarty Jakub Zapart popisał sie efektownym wsadem,a BNG Roma poprosiła o przerwę na żądanie. Wspomniany Zapart nie zwolnił jednak tempa i w dwóch kolejnych akcjach zdobył pięć punktów powiększając prowadzenie Big Cojones. Na ostatnią kwartę przewaga wynosiła już 15 punktów (43:28). I kiedy wszyscy byli przekonani, że mecz już "się skończył" wtedy Roma pokazała, że dopóki piłka w grze to wszystko jest możliwe. Dwie minuty przed ostatnią syreną Big Cojones dalej kontrolowali zdarzenia na boisku, wygrywając 54:41. Wtedy niesamowita seria, w której punkty zdobyli: Sebastian Szymański (dwukrotnie), Wilk, Dominiak, Jędrzejewski. Po tym ostatnim rzucie pozostało 26 sekund do końca i różnica jednego punktu. Wtedy dość niefortunnie Tomasz Stawicki chciał sfaulować taktycznie Bartosza Stępnia, jednakże uczynił to w sposób niesportowy. Celne dwa rzuty wolne przesądziły o wygranej i obronie tytułu przez Big Cojones.
Drugie miejsce w rozgrywkach zajęli ostatecznie "Letnie Z Kimś", a BNG Roma uplasowali się na trzeciej pozycji. MVP ligi został wybrany Michał Mycko ze zwycięskiego składu.